ďťż
Katalog znalezionych fraz
Erotyka — strony, Obrazki i wiele więcej na WordPress

Postanowiłem przejrzeć zaległe wiadomości z kanału RSS na gram.pl i istna kurwica mnie strzeliła!!!

Co drugi (no prawie) news musi być opatrzony jakimś anglopodobnym bełktotem polskojęzycznym - casuale, oldskul i inne tego typu gówno. I pies walił, że być może w polskim języku nie ma tak prostego i krótkiego słowa co by oddawało sens danej rzeczy.

No ale bez przeady już k... jego mać!

Czy jedynym skutkiem powrotu do Polski "zmywakowej emigracji" z Wysp, ma być już całkowite zaśmiecenie polskiego języka jakimś anglopodobnym gównem? To może idźmy dalej i na całość i np. nadawajmy nowo narodzonym dzieciom takie imiona jak Majkel, Dżordż czy Stiwen. Rodzice jak spojrzą na dzieciaczka to na pewno sobie wspomną jak to bywało w Anglii, jak się było na zarobku.

Tylko czy my będziemy jeszcze żyli w Polsce, czy w jakimś gównianym, zmakdonaldyzowanym - a przez totalitarnym (choć na odcinku komercyjnym) kraju

Od zmian języka się zaczyna



Od zmian języka się zaczyna dry.gif Trzeba było zostać w kraju i bronić języka.

Ostatnio w autobusie słyszałem jak matka swoje dziecko nazywała "Serfain", el-oł-el...
Ale to dość naturalny proces jest że skoro jakieś zjawisko, rzecz, ma swoją nazwę to używa się jej. A nawet się ją spolszcza. Weźmy na przykład słowo "telewizja" no na pewno nie jest czysto polskie i kiedyś tam musiało być spolszczone z angielskiego "television" albo francuskiego "télévision" a jakoś nikomu specjalnie nie przeszkadza.

Jedyne w czym widzę problem w takim wypadku to "iwent" bo to już paskudny twór który można lekko łatwo i przyjemnie przełożyć na polski. Ale jak zgrabnie przetłumaczyć casual w stosunku do typu gier? I czy jest sens to w ogóle tłumaczyć skoro znaczenie tego słowa jest powszechnie znane?

Btw, też nie lubię kiedy słyszę że polski dzieciak, polskich rodziców w Polsce ma na imie Dennis, Samantha czy inny dziwny zagraniczny twór.

Ale jak dla mnie ten temat w ogóle ma niewiele sensu. Bo o co tu chodzi? Przyszedł Squonk, rzucił parę bluzgów, powiedział co mu się nie podoba i co w związku? Może ja niewiele jestem ostatnio na Shamo ale jak tak patrze to widzę że Squonk tu prowadzi coś na kształt "agresywnego marketingu" własnej osoby.

(Widzicie, marketing też się przyjął jako powszechnie używane słowo)

No ba!!! I do tego wprowadzam produkt plejsment trzeźwego myślenia i posiadania świadomości, że jest się Polakiem - a to nie znaczy, że od razu jest się też śmierdzącym czosnkiem łysolem, który chce sklepać kogoś o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej

A obywatel Zdzisio zauważył - skoro tak rzadko bywa na Shamie - na jakiej to tablicy ten temat się znajduje? :>

Zaś co do telewizji - to ten wyraz jest jak najbardziej na miejscu, gdyż jego koniugacje prowadzą nas do w sumie matki wszystkich języków europejskich - czyli łaciny. Matki w znaczeniu - że wiele określeń na różne rzeczy pochodzi z łaciny.

Wizja (z łacińskiego visio, „widzę”, albo visus, „ujrzany”, „widziany”)

Zaś nie widzę w związku z tym, że polska kultura musi czerpać wszystkiego z kultury anglojęzycznej.

I od razu też wytrące z ręki argument różnym takim świętojebliwym mądralom, którzy uważają, że "bym pewnie i zakazał nazwy hot-dog czy hamburger". Otóż, te wyrazy istnieją jako samodzielne twory - i ich pisownia jak wymowa i w sumie sens jest dobrze spolszczona. Marketing zresztą też - zwłaszcza, że tak samo się to pisze i wymawia po angliku.

Ale oldskul? Stara czaszka? Chyba o nekromancję tu chodzi


Jakby nie patrzeć, to obecnie "kultura anglosaska" (czy jak by tego nie ująć) jest traktowana podobnie jak kiedyś "kultura łacińska" (chyba istnieje coś takiego?) za czasów starożytnego Rzymu (i nie tylko).
Stara szkole raczej ...

Jak dla mnie takie uzywanie obcojezycznych nazw jest zrozumiale pod warunkiem, ze nie probuje sie ich spolszczac na sile... Czyli wspomniane wczesniej kasuale albo iwenty odpadaja. Natomiast jesli ktos chce sobie uzyc do opisu jakiejs imprezy slowa event, to niech to robi - jego rybka...

Niestety niektore wyrazy najlepiej brzmia po angielsku i jezyk polski choc bogaty nie odda ich znaczenia... Wezmy np. fireworks... Doslownie tego nie przetlumaczymy, uzywa sie okreslenia sztuczne ognie, ale... Co w niech takiego sztucznego jest? O_o Moze bombke atomowa nazwiemy bardzo duzym sztucznym ogniem? ...

I do tego wprowadzam produkt plejsment trzeźwego myślenia i posiadania świadomości, że jest się Polakiem

Dokładnie o tym mówię. O tej całej twojej retoryce "Ja wprowadzam, Ja uczę, Ja wam pokazuje wzorce, Ja jestem ten jedyny waleczny o prawdę i ład społeczny"


A obywatel Zdzisio zauważył - skoro tak rzadko bywa na Shamie - na jakiej to tablicy ten temat się znajduje? :>

Zauważył, i jakoś nie widzi co z tego wynika. Bo ta tablica nie nazywa się "Publiczna narzekalnia plus bluzgi". No chyba że teraz ta tablica służy właśnie do tego a mój post powinien wyglądać mniej więcej tak:

"Też mnie to wku... No już normalnie nie wytrzymuję jak widzę tego typu rzeczy. W du... mam rzeczywistość i to że ten proces jest normalny jestem zwyczajnie wku... więc mogę sobie ponarzekać"


(..)różnym takim świętojebliwym mądralom,

Właśnie o taki język mi chodziło kiedy mówiłem o "agresywnym marketingu" Squonka. Ja kontra oni, jacyś mityczni, wiecznie w opozycji do prawd które Ja głoszę.


Otóż, te wyrazy istnieją jako samodzielne twory - i ich pisownia jak wymowa i w sumie sens jest dobrze spolszczona.

Pewnie nie zaskoczę Cię mówiąc że to pochodzi od "oldschool".

Co więcej, muszę Cię zmartwić ale mylisz się, słówko Skull w języku angielskim wymawia się [skʌl] przez krótkie a. Natomiast słówko school wymawia się właśnie [sku:l] przez długie u. Więc twoja teoria o nekromancji się jednak nie sprawdza.

Swoja drogą, słyszałem zastępowanie "oldschool" polskim tworem "staroszkolny".


Jakby nie patrzeć, to obecnie "kultura anglosaska" (czy jak by tego nie ująć) jest traktowana podobnie jak kiedyś "kultura łacińska" (chyba istnieje coś takiego?) za czasów starożytnego Rzymu (i nie tylko).



Dobrze, że na prawosławnych braci w wierze, nie mówimy "oldortodokskościelni"

Pewnie dlatego że wcześniej wyewoluowało "prawosławni bracia w wierze". Chociaż i bez tego pewnie ten "oldortodokskościelni" by się nie pojawił bo to strasznie ciężko wymówić

Chyba nie ma sensu żebym Ci ty wykładał że słówko School w angielskim ma troszeczkę szersze znaczenie niż tylko budynek i instytucja?
Odnośnie kultury anglosaskiej vs kultury łacińskiej.

Jestem pewien, że za czasów świetności kultury łacińskiej (wspomniane czasy starożytne) było dużo osób twojego pokroju, które wieszały na niej psy i uważały, że "moje jest mojsze i lepszejsze".
Może troszkę przysypiałem na lekcjach historii i polskiego, ale mam nieodparte wrażenie, że w naszej znaczy się polskiej przeszłości istniały już mody na różne języki i wspomniana tu łacina nie była ani wyjątkiem ani największy jakimś ewenementem. Wszyscy znamy z literatury te namiętne wtrącenia, w co drugim zdaniu łacińskich przysłów, dwuwierszy itp. tak ukochanych przez szlachtę polską. Ba wszak w późniejszym okresie nasi wieszcze doskonale pisali w języku francuskim a nie znać francuskiego było niedopuszczalne, zwłaszcza, że język ten był podstawą kulturalnej konwersacji.
Tak więc czy Angole , Niemcy czy Chińczycy nie ma się czym przejmować bo moda ma to do siebie że zmienną jest i wcześniej czy później minie. Tak więc jak pisał autor jednego z moich ulubionych opowiadań „Przeżyliśmy najazd gotów przeżyjemy i robotów”


Chyba nie ma sensu żebym Ci ty wykładał że słówko School w angielskim ma troszeczkę szersze znaczenie niż tylko budynek i instytucja
Jak studiujesz filologię angielską to wyłoż - zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej

Może przez to zbliżymy się do jądra zła, które każe ludziom używać takich koszmarów słownych lub też nadawać swoim dzieciom imiona jak Zak czy ów Serfaim - zwłaszcza, gdy się mieszka w Pipcimowie Górnym

Bo bo skoro to nie wpływ "zmywaka"


Wszyscy znamy z literatury te namiętne wtrącenia, w co drugim zdaniu łacińskich przysłów, dwuwierszy itp. tak ukochanych przez szlachtę polską. Ba wszak w późniejszym okresie nasi wieszcze doskonale pisali w języku francuskim a nie znać francuskiego było niedopuszczalne, zwłaszcza, że język ten był podstawą kulturalnej konwersacji.
Czyli idąc dalej można założyć, że przyszłością języka polskiego jest mówić tak jak ojciec Andżeliku (vel Angie) z Włatcuf Móch? Hmm....
"joystick" - "magiczna pałeczka"
"Rower" (to z starego niemieckiego słówka, którego sami niemcy już nie używaj) - "dwukołowy nogojazd" (wa?)

Migracja słów między językami jest normalna i nieunikniona, to jedno z praw lingwistycznych.
Drugim jest to że rozwój języka polega na jego upraszczaniu. Archaiczne języki są niemiłosiernie trudne - dlatego nauczenie łaciny sprawia nam teraz taki problem z ogromną liczbą konstrukcji gramatycznych.

Niestety wbrew temu co mówią nawiedzeni ortodoksyjni narodowcy (i ktoś jeszcze). Język angielski stoi na wyższym poziomie niż polski (niestety). Dowód - prostota, szybkość i komunikatywność.

SWATowiec wrzeszczy:
"Breach, bang and clear. Go when ready!"
SPATowiec:
"eee... zdetonować ładunki, wrzucić granat hukowy, czyść. Ruszać kiedy gotowi"

Dlatego SPECJALNIE trzeba wprowadzać skróty myślowe, które dla kogoś nieobeznanego z terminologią nie mają sensu. A te słówka po anglelsku nawet dla ludzi nieobeznanych i obserwujących sytuację są zrozumiałe, w 70%.

albo słówko "Hustle" (dosłownie wepchnij się) - którego jedynym odpowiednikiem po polsku jest "biegnij do następnej osłony" - ile to trzeba się nagadać?
Teoretycznie można to przetłumaczyć na "biegnij"... ale rodak na to popatrzy się na ciebie i odwrzaśnie "gdzie ?"

Do tego dochodzi angielski szkielet gramatyczny gdzie już nawet w AE nie ma w użyciu "prestent perfect" bo nie jest potrzebny.

U nich trzeba specjalnie znać inny tak jakby dialekt angielski by napisać książkę, bo potocznie gada się zupełnie inaczej.

U nas literacki polski i potoczny niewiele się w sumie różnią.

To raz... a dwa

No trudno! USA/UK to teraz pisiak i torba naszej planety - nie zgadzaj się z tym jak nie chcesz ale co ci to da? Zaakceptuj fakt że ekonomicznie i "modnie" rządzą tą planetą. Jak niegdyś Francja Europą.

Mówisz że powiew świerzości bo jakieś kmioty śpiewają po swojemu. Fajnie i brawo... ale zapominasz że cały ROCK & ROLL i METAL powstały w znienawidzonym USA i to jest ICH spuścizna... emulowana przez wszystko inne...

Jasne trzeba dbać o niezależność języka, o jego odrębność. Nazywanie dzieć Bobi powoduje że mam ochotę rzygać na tych ludzi, ale tak podstawowe zjawisko jak wymiana słów? Nie masz na to wpływu... połowa słów w naszym języku pochodzi od niemieckiego... i co teraz? Rozsądek przede wszystkim... a nie czepianie sie bzdur

Jak studiujesz filologię angielską to wyłoż - zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej tongue.gif

Więc tak:

Najbardziej podstawowe znaczenie szkoła "school" to oczywiście instytucja edukacyjna która czegoś tam konkretnego uczy albo budynek czy grupa budynków należąca do tej instytucji.

Jest jednakże jeszcze inne znaczenie, dalekie od edukacyjnych powiązań.

W angielskim school oznacza również grupę ludzi, artystów, pisarzy, malarzy, filozofów, których przemyślenia, prace albo ogólnie pojęty styl ma wspólne pochodzenie lub wspólny zestaw cech i zasad. Na przykład "the school of Aristotle" "the Venetian school of painters"

Jak również oznacza to zwyczajnie grupę ludzi podobnych pod względem manier, zachowań czy opinii, na przykład "aristocrats of the old school"

Z ciekawostek:
W Australii "school" oznacza grupę ludzi którzy zebrali się razem w celu uprawiania hazardu.
"School" oznacza też grupę ryb czy innych wodnych stworzeń płynących razem.

I tak jak już Headbanger wspomniał, angielski stoi na wyższym poziomie bo jest prostszy, bardziej intuicyjny.

Co nie oznacza wcale że wszyscy powinniśmy zacząć mówić po angielsku



Więc tak:

Najbardziej podstawowe znaczenie szkoła "school" to oczywiście instytucja edukacyjna która czegoś tam konkretnego uczy albo budynek czy grupa budynków należąca do tej instytucji.

Jest jednakże jeszcze inne znaczenie, dalekie od edukacyjnych powiązań.

W angielskim school oznacza również grupę ludzi, artystów, pisarzy, malarzy, filozofów, których przemyślenia, prace albo ogólnie pojęty styl ma wspólne pochodzenie lub wspólny zestaw cech i zasad. Na przykład "the school of Aristotle" "the Venetian school of painters"

Jak również oznacza to zwyczajnie grupę ludzi podobnych pod względem manier, zachowań czy opinii, na przykład "aristocrats of the old school"



I to chciałem pokazać Squonkowi. Że ten "oldschool" ma sens.

Jedynie co może mi nie pasować to ten polski zapis "oldskul"

Jedynie co może mi nie pasować to ten polski zapis "oldskul"
No przeca to jest sensem mojego wkoorfa - albo walimy spolszczone anglicyzmy czy "oldscholowe casuale eventowe" albo wcale tych słów nie używamy.

Tylko, że w przypadku pierwszym prędzej czy później wyjdzie na jaw bezsens i śmieszność takich zapożyczeń, więc lepiej grać na modnisia i lansić się takim bełkotem jak robią to na gram.pl

Poza tym jest chyba taka ustawa o ochronie języka polskiego - uchwalona parę ładnych lat temu. I o ile udało się dzięki niej "szopy" ograniczyć tylko do sex-shopów, o tyle choćby w przypadku podawania informacji w języku polskim na towarach jest gorzej niż do dupy.
Ja tam uważam że to zależy. W kupie znajomych jak pijemy piwo i nabijamy się z czegoś to czasem a czasem częściej takie makaronizmy lecą. Ale gdy gadam z kimś oficjalnie, lub mniej "slangowo potocznie - elo ziomów brak w okolicy" to ich nie używam.

"Ale hardcore",
"oldschool straszny" używam zamiennie z "staroszkolne [...]"
czy inne podobne w ramach żartu.

No kutwa mam 20 lat, mam się za osobę wyluzowaną i żartobliwą... nie musze zawsze jak Miodek mówić...

Nie mam też nic do słówka Casual bo to takie coś jak joystick i radio - po prostu świetne słowa bez polskich odpowiedników....

Tak samo jak próba przetłumaczenia Hack & Slash na Siecz i Rąb... co nie ma sensu.

Cociaż przyznam że te wszystkie telewizyjne "trendy" i "entertajnmenty" i inne "grejty" jakie widać w idiotycznych stacjach mnie wkurzają - bo są sztuczne, kaleczą polszczyznę (to telewizja do ch00ja pana a nie browar z ziomkami na osiedlu).

Więc - same słowa mnie nie obrażają... to sposób ich użycia. Bo na wszystko jest czas i miejsce.
Jak znajoma mi dziewczyna w sądzie powiedziała że "bo takiego stajla miałam" t myślałem że oskarzony ją krzesłem rzuci . Na szczęście mnie tam nie było bo zrobił bym to samo.

Sztuka polega na DOSTOSOWANIU się do rozmówcy i naturalności mowy a nie byciem "kool" na siłę
Adekwatne byłoby już prędzej używanie "słowiańszczyzny" from Ukraina czy Słowacja (nawet i od kacapów ) , niż "anglicyzmów". 50 lat komuny całkowicie wyrugowało z łepetyn ludzi, że nasze centra kulturowe przez wieki nie mieściły się na lini Wisły ale na lini Buga.

Więc takie "job jeho matyre" jest bardziej słuszne niż "fakin siet"

No ale zachłyśniecia się kulturą anglosaską i np. takiego robienia z polskich blokowisk drugieog Bronxu łatwo się nie minie

Więc takie "job jeho matyre" jest bardziej słuszne niż "fakin siet" 



Tylko dlatego, ze kiedys bylismy w Bloku Wschodnim?  Jak dla mnie to zaden argument...
Hehe - no i sami widzicie jaka jest wiedza naszej młodzieży - im wszystko co leży na wschód to się z komuną kojarzy*

Tylko dlatego, że przez hmm - 500 lat tworzyliśmy jeden organizm państwowy z różnymi pod względem językowym ludami - jak Litwini, Rusini, ale także Słowacy, po części Mołdawianie, także Tatarzy, Prusacy no i w sumie Łotysze i Estończycy, że o protestanckich uchodźcach z np. Holandii nie wspomnę.

To co na polu kulturowym nie zniszczyła katolicka kontreformacja, podgniły lata zaborów, ostatecznie pogrzebała komuna, tak naprawdę wręcz garściami czerpiąca z endeckich klimatów i tylko dla niepoznaki ubierająca to w kosmopolityczny komunistyczny bełkot.

Takie to są korzenie naszej językowej polskości - która a i owszem - do czasów średniowiecza mocno brała wzorce z kultury niemieckiej.

* - dobrze, że nie napisałeś nic o przedmurzu "chrześcijaństwa"

Hehe - no i sami widzicie jaka jest wiedza naszej młodzieży - im wszystko co leży na wschód to się z komuną kojarzy
O co Ci chodzi? Sam napisales o 50. latach komunizmu wiec do tego nawiazalem...

Chcialem napisac o chrzescijanstwie - ze moze wg Ciebie samo to, ze teraz Polska jest uwazana za panstwo chrzescijanskie tez jest zle?
Bo przeciez przed chrzescijanstwem tez przez x-set lat bylismy poganami razem z reszta slowian...

Swiat idzie naprzod i tego nie zmienimy - wplywy jednej kultury na druga sa nieuniknione, a ta kultura ktora jest lepiej rozwinieta (z punktu widzenia czlowieka cywilizowanego) zawsze miala wiekszy wplyw na te mniej rozwiniete...

Wole juz, zeby polskie dzieci od czasu do czasu uzywaly angielskich zamiennikow do niektorych slow, bo moze to troche wplynie na ich znajomosc tego jezyka...
Prosty przyklad gram czasem w taka gierke MMO gdzie najwiecej jest Polakow I Brazylijczykow... Zwykle jak chce sie z kims pogadac to wyglada tak:

- Hi, can i join pt?
- (jakies portugalskie slowa)
- English plz...
- (jakies portugalskie slowa)
80% przypadkow w ktorych sie spotka BR

2. sytuacja:

- Hi, got place in the pt?
- Yes, you lvl?
- XXX... where r u from?
- Poland
- lol ja tez

Trzeba przyznac, ze Polacy tam troche kuleja z angielskim, ale przynajmniej w jakims podstawowym stopniu wie jak sie nim poslugiwac... A takie napalone malolaty wiecej wynosza z piosenek Brygidy Dzidy niz z lekcji angielskiego, wiec na cos ten caly spisek z uwielbieniem kultury USA sie przydaje...
Ja sie nauczyłem troszke anglika na gierkach: ST: Phantom Menace, Fallouty. A potem przyszedł Neverwinter Nights i serwer Arelith

Dlatego gdybym był Ministerm Oświaty to wprowadziłbym reforme i na lekcjach języków sadzałbym uczniów przed kompem ze słowikiem w ręku i kazał im grać w gry po angielsku/niemiecku itd. Gramatyki to się może nie nauczą ale zawsze mozna zrobic pare zajęć i z tego

Dlatego głosujcie na mnie w następnych wyborach

Ja sie nauczyłem troszke anglika na gierkach: ST: Phantom Menace, Fallouty. A potem przyszedł Neverwinter Nights i serwer Arelith
I ja + brytyjski Cartoon Network... ale szkoła dopiero uporządkowała tą wiedzę

O co Ci chodzi? Sam napisales o 50. latach komunizmu wiec do tego nawiazalem...
50 lat komuny nie miało nic wspólnego z podtrzymywaniem prawdziwych tradycji i korzeni polskości. Np. zielone światło dostawali ci historycy, którzy skupiali się w swoich badaniach na czasach piastowskich. To pozwalało władzy udowodniać, że kształt Polski po 1945 roku nawiązuje do ziem jakie posiadali Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Tylko, że jednocześnie jak diabeł święconej wody wystrzegano się szerszego poruszania konsekwencji np. takiej unii lubelskiej i kulturowego parcia Polski na ziemie na wschód od Buga.

W rezultacie po 1945 roku wyrosły pokolenia, dla których wszystko co było na wschodzie po 1989 kojarzyło się z Rosją, komuną, i w ogóle syfem i malarią. I nie wnikam tu teraz w to, jak polska władza na tych terenach była wprowadzana - poruszam tylko kwestie kultorowo - językowe.


Chcialem napisac o chrzescijanstwie - ze moze wg Ciebie samo to, ze teraz Polska jest uwazana za panstwo chrzescijanskie tez jest zle?
Kultura chrześcijańska jest fundamentem polskości - jak by to patetycznie nie brzmiało. Jego wprowadzenie służyło przede wszystkim umocnieniu władzy pierwszych Piastów, a nie mizianie po główkach ludu zamieszkującego obszar dzisiejszej Polski.

Jednak kulturowe pozytywy chrześcijaństwa na ziemiach polskich kończą się, gdy zaczynamy mówić o katolicyźmie - który miał jak najgorszy wpływ na stosunki społeczne, kulturowe czy polityczne w Polsce na przestrzeni wieków. Czyli tak od początków XVII wieku.


Swiat idzie naprzod i tego nie zmienimy - wplywy jednej kultury na druga sa nieuniknione, a ta kultura ktora jest lepiej rozwinieta (z punktu widzenia czlowieka cywilizowanego) zawsze miala wiekszy wplyw na te mniej rozwiniete...
A i owszem - jednak nie zmienimy też skutków zaszłości historycznych. Np. takich dotyczących kwestii narodowościowych. Otóż mam koleżankę, której dziadkowie - a przez to i rodzice - są Ukraińcami przesiedlonymi w ramach akcji Wisła. Mimo końca komuny, upływu tylu lat po wojnie, 20 lat transformacji ustrojowej - nadal żywa jest nieufność do "etnicznych Polaków" i strach przed byciem "inną".

Mimo, że koleżanka jest wyznania greko-katolickiego to aby nie robić sensacji, przez pewien czas chodziła na katolickie lekcje religii.

Teraz odnieś to sobie do tego, że ci co uważają się za prawdziwych Polaków (no np. ci od tego komercyjnego gówna, które robiło za narodową flagę) nie mają zielonego pojęcia o tym czym jest ta polskość i gdzie się ona narodziła.

A jak dodamy do tego właśnie takie jeżykowe zachłyśnięcie się tymi słówkami (a przez to i wpływem kultury anglosaskiej) to dostajemy pełny obraz osoby - co tu dużo mówić - "kalekiej" - nie mającej pojęcia w jakim kraju żyje ani kim jest.

Wywieszenie raz na cztery lata na balkon takiego gówna - nie sprawi, że nagle wszyacy nabiorą pełni tej wiedzy i świadomości

Jednak kulturowe pozytywy chrześcijaństwa na ziemiach polskich kończą się, gdy zaczynamy mówić o katolicyźmie - który miał jak najgorszy wpływ na stosunki społeczne, kulturowe czy polityczne w Polsce na przestrzeni wieków. Czyli tak od początków XVII wieku.


Właściwie to nie wiem do końca co stanowi powód tych 'wątpliwości' . Tzn. w kwestii zarzutów. Stosowanie anglicyzmów w ogóle, ich nadmiar czy też co bardziej rażące językowe hybrydy?
Wykluczam to pierwsze, bo przecież nie można mieć pretensji o ogólne stosowanie anglicyzmów, jeśli samemu się z nich korzysta (nawet w tym temacie)... Chyba, że to jakaś zwyczajna niekonsekwencja.


Tylko dlatego, że przez hmm - 500 lat tworzyliśmy jeden organizm państwowy z różnymi pod względem językowym ludami - jak Litwini, Rusini, ale także Słowacy, po części Mołdawianie, także Tatarzy, Prusacy no i w sumie Łotysze i Estończycy, że o protestanckich uchodźcach z np. Holandii nie wspomnę.

Wyliczasz ludy, których ziemie po prostu w różnych odstępach czasu znajdowały się pod takim czy innym polskim zwierzchnictwem (oprócz Tatarów i owych uchodźców), ale to wcale nie przesądza o żadnej poważniejszej wspólnocie. Słowaków w czasach do których się odnosisz nie było ('narodzili się', przynajmniej jako Słowacy, w późnych czasach nowożytnych), byli conajwyżej słowiańscy mieszkańcy poszczególnych obszarów - zresztą oni mają i tak więcej wspólnego z Węgrami, pod których panowaniem znajdowali się przez setki lat. Co do Estończyków i Łotyszy, to oni z kolei zostali dość mocno kulturowo zniemczeni (to zresztą jedyne nacje z protestancką tradycją w tej części Europy) - i to jeszcze zanim ich ziemie stały się na pewien czas własnością Rzeczypospolitej - a ich elity posługiwały się językiem niemieckim, tak też ewentualny wpływ łotewskiego czy estońskiego na polszczyznę jest raczej znikomy. Z Mołdawianami podobnie - ich związek z Polską w kontekście lenna był w sumie zbyt epizodyczny, aby mogła narodzić się jakaś głębsza korelacja w kwestiach językowo-etnicznych. A co do Litwinów i Rusinów, to oni w istocie przez długi okres posługiwali się tym samym językiem, czyli ruskim (litewski był językiem chłopstwa i niższych warstw społecznych, językiem narodowym oficjalnie stał się dopiero po odzyskaniu niepodległości).


Adekwatne byłoby już prędzej używanie "słowiańszczyzny" from Ukraina czy Słowacja (nawet i od kacapów ) , niż "anglicyzmów". 50 lat komuny całkowicie wyrugowało z łepetyn ludzi, że nasze centra kulturowe przez wieki nie mieściły się na lini Wisły ale na lini Buga.

Adekwatne w jakim sensie? Pomijając już fakt, że najrozsądniej byłoby używać po prostu rodzimych konstrukcji (ewentualnie dopasowywać obce) - w relacjach z Ukrainą to Polska była na przestrzeni wieków stroną dominującą, więc dziwnym byłoby przerzucać się masowo na rutenizmy i 'ichniejsze' słówka tylko z pobudek niechęci do dominacji angielskiego we współczesnym świecie (i faktu jego nadużywania przez społeczeństwa nieanglosaskie), albo, żeby sobie wzajemnie udowadniać, że to z nimi mamy więcej wspólnego. Co innego z rusycyzmami - tu już bardziej widzę tę 'adekwatność'. Podobnie z germanizmami. Te języki miały wpływ na wiele, wiele dziedzin, mimo, że zarówno rosyjskie jak i niemieckie próby zdominowania świata nie powiodły się (a USA jak stoi tak stało, na pozycji - póki co).
Na ten przykład, Imperium Brytyjskiemu kres położyła II WŚ oraz jej następstwa i gdyby w tej sytuacji USA było np. niderlandzkojęzyczne, to być może ten temat dotyczyłby teraz kwestii nadużywania zupełnie innego języka .


No ale zachłyśniecia się kulturą anglosaską i np. takiego robienia z polskich blokowisk drugieog Bronxu łatwo się nie minie



Dość odważna to teza... Zwłaszcza że w Polsce zawsze panowała największa tolerancja do różnych reilgii. Jedynym udoumentowanym przypadkiem brutalnych wojen religinych jest znisczenie Arian. Antysemityzm to niedawny wynalazek... tak gdzieś... powojenny.

"Ej ziomek w co grasz?
W siecza i rąba"

Litości

Konfilkty z Kozakami miały bardziej podstawy ekonomiczne niż religijne. To po prostu dopisana ideologia do faktu. Jak już prowadzisz z kimś wojnę to tosujesz wszystkich chwytów jakie masz - odwoływanie się do jedynej słusznej wiary to po prostu jeden z nich.

I chodziło mi o antysemicyzm polski. Gdyby był przed wojną nie mieli byśmy takich jebitnych obozów koncentracyjnych jak były. Skądś się ci nieszczęśni ludzie musieli wziąść

"Ej ziomek w co grasz?
W siecza i rąba"

A czemu by nie? Diablowate gdy można by roboczo nazwać hmm... jako "sieczak rpg" albo "sieczrąb rpg"

Głupie?

A to niby czemu? Język polski jest naszym językiem i my możemy robić z nim co tylko chcemy aby wyrazić swoje myśli. A na przeszkodzie tego stoją zarówno tacy językowi nuworosze - jak ci z gram.pl, ale też betonowa konserwa środowiska polskich polonistów, dla których fakt, że dzieciaki czytają (jeśli w ogóle je czytają) nikomu nie potrzebne lektury jest powodem do orgazmów i uniesień


Konfilkty z Kozakami miały bardziej podstawy ekonomiczne niż religijne. To po prostu dopisana ideologia do faktu. Jak już prowadzisz z kimś wojnę to tosujesz wszystkich chwytów jakie masz - odwoływanie się do jedynej słusznej wiary to po prostu jeden z nich.

W polityce każdy pretekst jest dobry - nie zawsza walka o pełną michę sprawia by ludzie skutecznej działali (vide Grudzień '70). Gdy jedna doda sie do tego oprawę ideologiczną, jakąś myśl czy cel polityczny - to wówczas co innego.

Kozackie bunty nigdy nie nabrałyby charakteru wyzwoleńczego z pod buta polskich panów, gdyby nie pogrywanie z sednem ich tożsamości - czyli z wiarą prawosławną. Chyba do czasów kampanii beresteckiej chodziło tam jeszcze o walkę o "lepsze jutro" - jednak kiedy z polskiej strony zaczęto to przedstawiać jako walkę o wiarę, to co się dziwić, że Ukraińcy jak nic zaczęli myśleć już nie o równych prawach w Rzeczpospolitej ale o wstąpieniu w szeregi Rosji. Tamci to chociaż czcić po swojemu Boga pozwali


I chodziło mi o antysemicyzm polski.
Getta ławkowe czy ogólne klimaty antysemickie nie są produktem polskiej lewicy czy centrum. To jadliwe popłuczyny po endeckim smrodzie, zasilone najgorszym katolickim zaściaństwem.

Czy niejaki Rydzyk nie zarzucał prezydentowi RP, że chodzi na żydowskim pasku? A czemu nie zarzucił, że na pasku UFO?

No właśnie
Bo Squonk to krypto komunista tylko albo o tym nie wie albo udaje Taki lewak który twierdzi że sie brzydzi lewactwem a na każdym kraku zachowuje sie jak lewak i stosuje typową lewacka demagogie zaraz dopisując że "nie cierpi lewaków" tym samym udaje że nie jest lewakiem ani nie wywodzi sie z komunistycznej nomenklatury. Dodatkowo z lubością wszystkich z innym zdaniem nazywa lewakami i twierdzi że się zachowują jak jakies młodziezowe komunistyczne gwardie widocznie nie umie zrozumiec że w kraju który pod rządami komunistów tyle lat cierpiał męki uzywania takich określen wobec kogoś to OBELGA potworna bo mojej rodzinie komuna tylko cierpienie dała. Zobaczycie zaraz napisze że wcale nie jest ani komunistą ani lewakiem i spróbuje odwrócić kota ogonem ale pamiętajcie każdy lewak i komunista twierdzi że nim nie jest

Poza tym język polski wbrew propagandzie naszych polonistów jest baaardzo ubogi w bardziej subtelne słowa opisujące różne rzeczy i zachowania czy nawet choroby no znajdzie mi w polskim słowniku odpowiedniki takich słów jak VERTIGO na przykład? Które oznacza pewne specyficzne połączenie lęku przestrzeni, lęku wysokości i "strachu" przed "miastem". To nie jest lęk wysokości ani lęk przestrzeni to jest VERTIGO coś innego.

A czemu by nie? biggrin.gif Diablowate gdy można by roboczo nazwać hmm... jako "sieczak rpg" albo "sieczrąb rpg" wink.gif
Nie to jest problemem Otóż słowo RPG jest używane w pisaniu jako skrót lub też jako słowo "erpeg" - i w sumie spoko. Tak samo przeca na sracz mówimy WC lub też "wucet".

Problemem było by - ale na szczęście nie jest - gdyby używano w pisaniu słów:
- rolpley
- czy rolpleygejm

Takie coś właśnie mnie wkoorfiło - jak ten oldskul czy iwent

"Ej ziomek w co grasz?
W siecza i rąba"

Litości 


Cóż, to już kwestia tego, czy ów 'ziomek' uznaje polszczyznę (i jej ewentualne możliwości) za coś - jak to się mówi - 'przypałowego'. Ja tam nie mam z tym problemu i taki 'rodzimy neologizm' z przymrużeniem oka wydałby mi się sympatyczny - choć moim 'oficjalnym kandydatem' na spolszczenie w/w terminu raczej by nie był . Ale to kwestia pomysłowości, być może nie wszystko można w pełni oddać, ale spróbować można . Sęk w tym, że sporo ludzi zasiedziało się w różnorakich anglicyzmach i językowych kalkach (a to ludzie rozwijają język/-i). Nie jest to jednoznacznie złe, a język to żywioł, ale czy wszystko trzeba importować 'na czysto'? Wiem, jakie są czasy ('globalna wioska' i te sprawy), ale dla mnie to (przynajmniej jeśli ten przysłowiowy 'wzór' musi być wszędzie jeden i ten sam) stanowi trochę taką 'autopauperyzację' - i to z własnej woli.
kiedyś czytałem jak Niemcy po pierwszej (bodajrze) wojnie światowej postanowili kompletnie spuryfikować swój jezyk i pozbyć się wszystkich (!) obcojęzycznych słów. Nawet był taki słownik... ale staro-nowy niemiecki stracił połowę komunikatytwności a niektóre słowa były po prostu głupie. Przykładem była zmiana słowa "radio" na kilkunastosylabowe słowo z dwoma myślnikami

Kto uczył się niemieckiego nie traktuje tego jako banialuki bo wie jak u nich wygląda pisownia liczebników.

Projekt upadł bo wszyscy rozsądni ludzie w III rzeszy złapali się za głowę - że to po prostu głupie.

Z drugiej strony po I wojnie światowej (znowu) nie było jezyka Czeskiego - jest to w całości język odtwarzany z największych dziur gdzie ludzie nie wiedzieli że wogóle istniało coś takiego jak Austro-Węgry. Czesi po prostu gadali po niemiecku. To samo było ze Szwecją, tyle że tam mówiono po duńsku.

Jak zwykle - zdrowy rozsądek to podstawa.

To samo było ze Szwecją, tyle że tam mówiono po duńsku.


Aj tam zaraz Polski język ubogi....W anglii mają tylko Coffe OR Tea? a my mamy , Kawa albo Herbata , Kawa lub Herbata, Kawa bądź Herbata, Kawa czy Herbata ... ;] (Kevin Aiston kiedys to w "Europa da sie lubic" zauwazył)
Ale z drugiej strony oni maja i fightera i warriora a my mamy tylko wojownika

Siecz i rąb? po co tlumaczyc dosłownie w tym wypadku? Poprostu rzeźnia
"Do sklepów trafił nowy klon gry Diablo, najpopularniejszej gry gatunku rzeźnia" czyż to nie pieknie brzmi?

Nie to jest problemem  Otóż słowo RPG jest używane w pisaniu jako skrót lub też jako słowo "erpeg" - i w sumie spoko. Tak samo przeca na sracz mówimy WC lub też "wucet".

Problemem było by - ale na szczęście nie jest - gdyby używano w pisaniu słów:
- rolpley
- czy rolpleygejm

Takie coś właśnie mnie wkoorfiło - jak ten oldskul czy iwent 

Na scrolowane bijatyki mówiło sie w moich czasach mordobicia chodzone.

Raczej z Norwegią .



Na scrolowane bijatyki mówiło sie w moich czasach mordobicia chodzone.


To sobie wstaw "bijatyka" chodzona to bez znaczenia bo mi chodzi o konkretne określenie "chodzone" co miało być polskim odpowiednikiem określenia side-scrolling a bijatyki, mordobicia chodzone czyli side-scrolling beat'em up.

Czyli mam rozumieć że krytykujesz jedynie stosowanie Angielskawego (Przekręcanie Angielskich słów tak by brzmiały bardziej Polsko)?
No w sumie to joo

Nie dodałem tu jeszcze nic o nowomowie klanowej by "FBN" - okraszając to swoimi przemyśleniami Ale uznałem, że tego trupa nie ma co ruszać - niech zgnije do końca
tyle że scrolling to nie chodzenie...

Nie ma polskiego jednosłownego określenia "przesuwanie obrazu za postacią"

Stąd cały pic...

Nie żebym bronił tego scrollingu ale ten przykład dobrze uzmysławia problem

I ja uważam, że istnienie takiego tworu jak Rzeczpospolita Dwojga - a następnie Trojga Narodów było możliwe do utrzymania. Jednak parę głupich błędów, ale też ta polska małość i służalczość - to co w nas jest najgorsze - sprawiło, że wpierw krzywdziliśmy innych a potem sami dostaliśmy baty w dupę od protektora "uciśnionych ludów wschodnich przez polską szlachtę" - czyli Rosji.



Ja uwazam, ze tu akurat prywata wladcow najbardziej zaszkodzila tworzeniu imperium polskiego... Zamiast myslec wzmacnianiu panstwa - kombinowali jakby napchac wlasna kabze, co mysle ze pokutuje do dzisiaj - patrz nasi politycy...
To raczej brak silnej władzy centralnej oraz tzw. wspólnoty interesów - brakowało tego wśród pierwszych obywateli RP czyli magnaterii. Im - jeśli "dostali klapsa" od państwa, to od razu lecieli z "płaczem" za granicę. XVIII wiek to już ewidentny tego przykład.


Ty Squonk to powinienes w Czechach mieszkac. Oni tam maja bardzo restrykcyjna, z tego co pamietam, ustawe o ochronie jezyka.
Bez przesady Wystarczyłoby tylko przestrzegać pewnych zasad i zdrowego rozsądku. Bo nie może być, że tacy kolesie co piszą takie kiksy leczą tym swoje kompleksy z liceum, kiedy musieli czytać te wszystkie "orzeszkowe i sienkiewicze" napisane poprawną polszczyzną.

Jak kto ma kompleksy to niech sobie w majtach pogmera - a nie płodzi się na serwisie, który czytają rzesze młodych ludzi

Jak kto ma kompleksy to niech sobie w majtach pogmera - a nie płodzi się na serwisie, który czytają rzesze młodych ludzi Mam nadzieję, że to był tekst, po części, autoironiczny

edit:literówka
Squonk ponizej masz kwintesencje tego co Cie wqrwia

Kowalski - Dancing

"Stej baj mi tu blisko..."
Headbanger no właśnie o to mi chodzi język polski jest ubogi i albo wracamy to lat 90 i wymyślania słów przez dzieci i młodzież albo będziemy spolszczać zagraniczne określenia.

Squonk ponizej masz kwintesencje tego co Cie wqrwia  

Kowalski - Dancing

"Stej baj mi tu blisko..."



Tylko, że jego używanie nie ma nic wspólnego z tym co robi wielii serwis poświęcony grom komputerowym. Otóż taki serwis - z uwagi na to, że czytają go młodzi ludzie, powinien też przestrzegać pewnych zasad i mieć świadomość swojego oddziaływania.

Głupie tłumaczenia, że gry są nieszkodliwe i że granie nie ma wspływu na psychikę młodego człowieka - co udowadnia także największe pismo z sidi - to bzdury na dupie.

To może w ogóle postawić na całkowitą wolność i niczego nie zakazywać?


Powiedzenie, że gry nakłaniają do agresji to spore nadużycie Ludzka psychika jest bardzo przekorna i coś wrzucane jej na siłę, będzie odrzucane. Bo np. czy takie gołe panienki w teledyskach kręcące dupą przezd czarnuchami, nakłaniają młode psiuty by być kurewkami? No nie - podobnie jak chude supermodelki - by nie wpieprzać obadu i kolacji.

Ale te wydarzenia kreują klimat, są takim hmm... tłem intlektulanym, podglebiem na którym złe ziarno może wydac plon.

Czy wzrost gospodarczy sam w sobei jest zły? No nie! Ale sprawia, że rodzice bardziej pochłaniają się pracy i mają mniej czasu dla swoich dzieci. Uważają, że to nauczyciel (zarabiający nędzne pieniądze) ma wychować ich dzieci, którym oni zrekompensują swoją nieobecność materialnym gadżetami.

I czy coś tu jest bezpośrednio ze sobą związane? No nie - ale wpływ jest.

Wracając zaś do tematu - to napiszę, że na polu promocji polszczyzny - choć tej brudnej i slangowej, spore dokonania ma serial "Włatcy móch" Dzięki niemu przypomniałem sobie parę określeń, które wyparły w przeszłości rózne modyfikacje "faków" i "sietów"

Powiedzenie, że gry nakłaniają do agresji to spore nadużycie biggrin.gif Ludzka psychika jest bardzo przekorna i coś wrzucane jej na siłę, będzie odrzucane. Bo np. czy takie gołe panienki w teledyskach kręcące dupą przezd czarnuchami, nakłaniają młode psiuty by być kurewkami? No nie - podobnie jak chude supermodelki - by nie wpieprzać obadu i kolacji.
Może nie nakłaniaja ale już bardziej kreują wzorce. W końcu skądś się biorą te małoletnie Hot Biczys kręcące gołymi dupami przed kamerkami internetowymi
"Hot Biczys" - to z Sienkiewicza?
Zabawne jest czepianie się takiego "oldskula" zważywszy na to, że sama "szkoła" to powstałe dokładnie w taki sam sposób spolszczenie słowa łacińskiego. To, że zapożyczenia z czasem ulegają spolszczeniu jest w zasadzie normą, a nie błędem.

Każdy język ewoluuje i języki zawsze zapożyczają słowa od siebie nawzajem, a w szczególności od dominującej w danym momencie lingua franca. Niektóre takie zapożyczenia zostaną w języku, inne okażą się przejściowymi modami. Za 100 lat wasi potomkowie będą tak samo psioczyć na to, że "rdzennie polskie" słowa, o których nawet nie wiedzą, że są zapożyczone z angielskiego, tak jak używane przez nas słowa są często zapożyczeniami z łaciny, francuskiego, rosyjskiego czy niemieckiego, zastępowane są chińszczyzną.
Za sto lat to trendy może być pedałkowanie się, a związki hetero uznawane za nieporządane - jak zostało to wrzucone do kilku opowiadanek z Fenixa

Ja to widzę tak - z jednej strony są sztywniacy po filogii polskiej, którzy siedzą po tych wszystkich MEN'ach i kuratoriach co uważają, że jak dzieciak nie przeczyta paru tomów sienkiewiczowskich wypocin to nie będzie dobry polakiem, patriotą i w ogóle.

Po drugiej stronie zaś siedzą różne młode i wydawać by się mogło, że otwarte na świat osoby - redaktorzy portali, czasopism, etc. Oni to pisząc coś i nie zastanawiając się nad tym - kształtują takie a nie inne postawy językowe.

Choć z drugiej strony wydaje mi się, że takie coś może uderzyć tylko w tę cześć społeczeństwa, która czyta lub buszuje w necie. A to jest niestety - a może i stety - mniejszość.
IMHO nie ma się czym przejmować. Ewolucji języka zatrzymać się nie da - jest jak lodowiec. Natomiast krótkotrwałe i wprowadzane w pewnych kręgach niejako "na siłę" mody na niektóre określenia umrą śmiercią naturalną (chyba, że są częścią naturalnej ewolucji).
Większym problemem jest analfabetyzm (i nie jest to ani dyslekcja, ani dysgrafia). Wystarczy poczytać niektóre komentarze.
Wg. mnie 'casual' brzmi jakos tak... delikatniej niz 'niedzielny gracz' - a o to w tym okresleniu chodzi
A dla mnie może być to mechanik pracujący na samolotach CASA Więc...
A dla mnie uzywanie smiesznych slów typu "IMO" w czasopismach typu Cd-Action :/ To idzie na Polskę całą czytaja to młodzi ludzie a wielcy panowie dziennikarze nie umieją napisać "Moim zdaniem?", "Uważam, że", "Według mojej opinii" .... Nie piszą "IMO ta gra sucks" :/

Chwalą sie że znają "trendy skróty" czy się żalą?
Zawsze może być jeszcze gorzej, i takie skróty mogą stosować osoby, które nie znają ich znaczenia, ale aby nie "wypaść z obiegu" będą to robić.

- IMO za chwilę będzie padał deszcz...
- No ja też uważam, że imo* są jak deszcz




* - czyli emo
LOL

A mnie rozpier...ja mnie goscie ktorzy w "rilu" tak mowia...

IMO U R big LOL - BRB ASAP ROTFL....
ASAP? Tego to nie znam

ASAP? Tego to nie znam


Kolejne militarne określenie....

Coś jak SNAFU

Ktoś wie co to znaczy?
Situation Normal: All Fucked Up?

Ale wiem to tylko bo to wyGOOGLowałem ;P
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • erfly06132.opx.pl


  • © Erotyka — strony, Obrazki i wiele więcej na WordPress Design by Colombia Hosting